Blog zawiera fotorelacje z mych prywatnych wycieczek po szeroko pojętej Jurze, Wyżynie Miechowskiej, Ponidziu, Dolinie Pilicy oraz bliższych i dalszych okolicach.
Główną formą aktywności jest oczywiście rower i piesza wędrówka, ale będą też relacje ze spływów kajakowych, a że mam głęboką awersję do rywalizacji więc wszystko na spokojnie i z pełnym luzem...
Pełna wersja bloga z podziałem geograficznym i chronologicznym dostępna jest w jednej z sekcji serwisu JuraPolska.com, dokładniej na JuraPolska.com/wycieczki. Zamieszczone w nim fotorelacje są znacznie bogatsze w zdjęcia i opisy...

niedziela, 5 marca 2017

z aparatem po wczesnowiosennej jurajskiej kueście koło Włodowic

Pierwszy weekend marca 2017 przyniósł prawdziwie wiosenną i słoneczną aurę. W sobotę miałem komercyjną wycieczkę w okolicach Mirowa i Podlesic,a w niedzielne przedpołudnie (wcześnie rano krótko acz rzęsiście popadało) powędrowałem na szybki spacer po kueście w okolicach Włodowic.


Na jurajskiej kueście

Ostatnio zaszły spore zmian i dużą część nieużytków na kueście w okolicach Włodowic przywrócono pod uprawę, Szczęściem dla tego niezwykle bogatego środowiska pozostawiono wśród wielkopowierzchniowych pól remizy. W większości przypadków to dawne niewielki wyrobiska kamienia, lub wychodnie skał porośnięte obecnie małymi kępami grabów, leszczyny i kserotermicznymi zaroślami głogu, tarniny, czy dzikiej róży. W runie trafiają się pojedyncze przebiśniegi i kokorycz, częściej przylaszczki, złoć, zawilce, zdrojówka, pierwiosnka i miodunka.

Na jurajskiej kueście

Źródło u podstawy kuesty, gdzie podłoże stanowią nieprzepuszczalne iły. Co prawda woda sączy się spomiędzy oksfordzkich wapieni, jednak jest to skutek erozji zboczy kuesty,a ich pełne wychodnie znajdują się kilkadziesiąt metrów powyżej.

Na jurajskiej kueście

Na łąkach między zaroślami tarniny a trzcinowiskami porastającymi niżej położone mokradła często można spotkać sarny, dziki i lisy

Jednak głównym celem fotopolowania były powoli zwiększające swą aktywność po okresie zimowego letargu żmije zygzakowate.

Żmija zygzakowata

Żmija zygzakowata.

Żmija zygzakowata

Żmija zygzakowata.

Żmija zygzakowata

Żmija zygzakowata.

Żmija zygzakowata

Żmija zygzakowata.

Żmija zygazkowata

Żmija zygzakowata.

Żmija zygzakowata

Żmija zygzakowata.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Przez Mstów do Pławna nad Wartą

Pierwsza w tym roku "dalsza" trasa, tym razem bez podjeżdżania samochodem. Celem było Pławno - dawne miasteczko nad Wartą, które kilkanaście lat temu spodobało mi się podczas powrotu bocznymi drogami z Łodzi. Rowerem byłem tam do tej pory tylko raz, zdarza się samochodem przejechać, lecz albo czas goni albo z przyczepą jadę. Jak na końcówkę lutego pogoda wręcz idealna na rower - mocne choć jeszcze nisko świecące słońce, temperatura odczuwalna powyżej 10stC i tylko troszkę za mocny wiatr przeszkadzający w drodze powrotnej. Na jazdy terenowe rowerem o wąskich oponach jeszcze za wcześnie, spora część szutrów i ścieżek dalej mocno rozmoknięta, na asfaltach typowy pozimowy slalom między dziurami.

Dystans ok. 133km, czas niecałe 7:45h
Włodowice - Trzebniów - Siedlec - Piasek - Małusy Wielkie - Mstów/Wancerzów - Kłobukowice - Rzeki Wielkie - Konary - Pławno - Gidle - Borowa - Garnek - Wola Mokrzeska - PK Stawki - Julianka - Złoty Potok - Ostrężnik - Przewodziszowice - Żarki - Włodowice

Pełna fotorelacja (53 zdjęcia): http://jurapolska.com/wycieczki/rowerowa_27022017.php

Obrazek
Mapa wycieczki

Obrazek
Skała Koński Łeb górująca nad ostatnimi zabudowaniami Trzebniowa i wylotem doliny Kozubiec.

Obrazek
Wąskim bocznym asfaltem do Pabianic, na powyższej fotce widać bardzo charakterystyczną blaszaną stodołę na wjeździe do nich

Obrazek
Widok z Zagórza na Babią Górę, Dupnicę i wzgórze z wiatrakiem nad Mokrzeszem - w większości otwarte pagórki między Żurawiem mają niezły potencjał rowerowy a i kserotermy na skarpach miejscami ciekawe.

Obrazek
Widok na Mstów z punktu widokowego na Górze Szwajcera, skąd doskonale widać całe miasteczko, Częstochowski Przełom Warty, czy górujące nad miejscowością ruiny zespołu stodół.

Obrazek
Od czasu do czasu trafiały się jakieś ciekawsze chaty, czy kapliczki. Jednak od Mstowa w większości wsie bez charakteru, z bardzo ciasną zabudową - nit to wieś rolnicza ni to przedmieście, choć do miasta kawał drogi.

Obrazek
Zespół klasztorny kartuzów w Gidlach.

Obrazek
Gdzieś w Dolinie Starej Wiercicy.

Obrazek
Drogi wiodące przez Stawki w większości prowadzone są niskimi nasypami nad bardzo podmokłym lasem.

Obrazek
Nietypowy jak na Jurę dom w Czatachowej.

środa, 15 lutego 2017

Odwilżowo po Jurze i Progu Lelowskim

Warunki do jazdy w terenie wybitnie niesympatyczne - w lasach dużo śniegu, jednak najgorszy jest lód na przetartych szlakach. Na asfaltach lód tylko na całkiem bocznych drogach lub w głębokim i stałym cieniu, stąd taki a nie inny przebieg trasy.
Zdjęcia nie oddają nawet cienia widoków z natury, choć na jakieś odległe plany i tak szans nie było.

Dystans 91km, czas niecałe 5h
Włodowice - Bliżyce - Ślęzany - Sokolniki - Zagórze - Irządze - Grabiec - Rokitno - Szczekociny - Siedliska - Wygiezłów - Lelów - Dąbrowno - Mzurów - Kotowice - Włodowice

Pełna fotorelacja: http://jurapolska.com/wycieczki/rowerowa_15022017.php

Obrazek
Mapa wycieczki, nie jest to track GPS, jedynie schematyczny zarys.

Obrazek
Pierwszy z dzisiejszych podjazdów pokonany, Hucisko - widok na kotlinkę Zdowa (Dolinę Białki Zdowskiej).

Obrazek
Na bocznej drodze w Ślęzanach.

Obrazek
Na szczycie górki nad Zagórzem

Obrazek
Płaskie jak stół okolice Rokitna.

Obrazek
Między Wygiełzowem a Turzynem.

Obrazek
Przetopy coraz większe :)

poniedziałek, 30 stycznia 2017

w kółeczko ku Orlim Gniazdom

Przez cały styczeń śniegu, mrozu nie brakowało i mimo w większości pięknej wyżowej pogody na rower jakoś wybrać się nie mogłem. 30 stycznia ranek bardzo mroźny (-11stC) skutecznie wybił z głowy dłuższy wyjazd, ale koło południa zdecydowałem się by po miesięcznej przerwie choć trochę pokręcić. Ubieram się w ciepłe nieprzewiewne spodnie, polara i słabo "oddychającą" kurtkę (co łatwo się domyślić mądre nie było), a zakładając że na bocznych drogach będzie lodowisko rezygnuję z SPD i ubieram "trekingowe" buty z Decathlona. O ile do chodzenia są dla mnie nawet za ciepłe to na rowerze mając 2 pary skarpet stopy zmarzły mi bardziej niż w lekkich SPD z neoprenowymi ocieplaczami - tego się nie spodziewałem. Natomiast jak już dojechałem do Morska doznałem olśnienia, że przecież mam wpinane w pedały SPD platformy i mogłem, w normalnych butach, jechać na swoim rowerze.

Trasa stała znana do bólu, ale i tak ją lubię (no może poza górką w Kotowicach).

Dystans 32km, czas równe 2h
Włodowice - Morsko Zaborze - Lgotka - Kroczyce - Wrzoski - Kostkowice - Zdów - Bobolice - Mirów - Kotowice - Włodowice


Włodowice

W stronę Morska - na bardziej uczęszczanych drogach asfalt suchy i bez lodu.

Morsko Zaborze

Boczne drogi często białe i ostatnie ocieplenie w wielu miejscach pokryło je delikatnym lodem, ale z boku przyczepność doskonała. Ferie się skończyły i na stoku w Morsku puściutko.

Lgotka

Droga do Lgotki - w nasłonecznionych miejscach pierwsze nieśmiałe przetopy.

Kroczyce

Centrum Kroczyc, w tle kościół pw. św. Jacka i Marii Magdaleny, na pierwszym planie krzyż który często umyka uwadze, a Mi natomiast stale nasuwa skojarzenia ze Skarżycami i Chliną (krzyże wdzięczności).

Wrzoski

Wrzoski, droga do Kostkowic.
Z Marianki do Wrzosków już asfalt, odcinek od Kroczyc wymagał sporej uwagi ze względu na lodowe koleiny i garby.

Kostkowice

Bardzo charakterystyczna niewielka skałka nad samą drogą przy Zalewie Dzibice/Kostkowice.

Zdów Młyny

Zdów-Młyny, zespół źródeł Białki Zdowskie.



Najefektywniejsze pulsujące, ascenzyjne krasowo-szczelinowe źródła gdzie wypływająca pod niewielkim ciśnieniem woda tworzy podwodne piaszczyste "gejzery". Największe z jurajskich tego typu jest chyba Źródło Jordan w Dolinie Dłubni. Źródła w Zdowie od jesieni wyraźnie zwiększyły wydajność.

Zdów

Płaskodenna kotlina dno której dawniej było zajęte przez liczne stawy, a obecnie rozrastając się zabudowania Zdowa.

Bobolice

Pierwszy widok na zamek Bobolice jadąc od Mirowa, czyli musiałem się zatrzymać i obrócić by cyknąć fotkę. Odcinek między Bobolicami a Mirowem był najgorszy - rozjeżdżone śnieżne krupy na zmianę z lodem.

Mirów

Mirów - niech się mury pną do góry ;)

Po powrocie zabieram jeszcze większego czworonoga na 10km spacer przez Górę Włodowską.

Włodowice

Góra Włodowska

Góra Włodowska

Sarenki nic sobie z naszej obecności nie robiły, w przeciwieństwie do rudego, który szybko czmychnął.

piątek, 6 stycznia 2017

okolice Włodowic na początku stycznia 2017

Jak w tytule, czyli okolice Włodowic w pierwsze (mam cichą nadzieję że ostatnie) mocne mrozy zimy 2016/17.
Zdjęcia tylko czysto dokumentacyjne z TX-30 stąd zafarb, nikła rozpiętość itd. - wybitnie nie chciało mi się z tym bawić...


okolice Włodowic

5 stycznia 2017, przed południem ruszam na krótki spacer, bo później do Zawiercia trzeba pojechać.

okolice Włodowic

j.w.

okolice Włodowic

Ogólnie śniegu, w miejscach gdzie zbytnio nie wieje, między 15-20cm, a jednocześnie są i placki wywianego do gołej ziemi i mini zaspy po 50cm.

okolice Włodowic

j.w.
W dzień, mimo silnego wiatru, było całkiem ciepło tak ok. -5stC, po południu w Zawierciu 2-3 mniej, a po zachodzie słońca na Jurze już -12stC.


okolice Włodowic

W święto Trzech Króli, miast jak poprzednio w 2015 i 2016, pojechać na rower przed południem jadę z córką przetrzeć samochodem okoliczne polno/leśne trasy spacerów z psem.

okolice Włodowic

Co jakiś czas wychodzimy z samochodu przewietrzyć psa ;)

okolice Włodowic

Na Górze Włodowskiej wieje jak nieszczęście i -17stC termometr pokazuje.

okolice Włodowic

Zachodnie zbocze Białej Góry. Do tej pory wszędzie jedzie się bezproblemowo, zdecydowaną większość tylko z tylnym napędem. Dopiero na szczycie przed zielonym szlakiem trochę więcej śniegu, ale droga przetarta przez mysiliwych dokarmiających zwierzaki. Po śladach patrząc trochę tam musieli się pomęczyć.

okolice Włodowic

Na polnej drodze z Rzędkowic do Parkoszowic w jednym miejscu my się trochę pomęczyliśmy ;)
Typowy błąd - zamiast trzymać się kołami na mniej zawianej krawędzi i po ludzku jechać na reduktorze, to trójka i przed siebie. Gdybym jechał wczoraj to w puszystym śniegu numer by przeszedł (brakło 0,5m), niestety wiatr i mróz śnieg już mocniej scaliły w zaspach.

okolice Włodowic

Zabawa w wykopywanie była krótka, troszkę spod kół wygarnąć, bujnąć przód-tył, cofnąć 10 metrów i już normalnie na reduktorze wyjechać na niezaśnieżoną łąkę. O ile kobyłka (Galloper) do ciągnięcia przyczepy nadaje się idealnie, to w teren nie koniecznie. Na poprzednich oponach AT 235/75 nie radził sobie całkowicie na głębokim piachu/śniegu, na obecnych też AT ale 265/70 jest już lepiej. Strasznie ciężki samochód, silnik trochę za słaby by wsadzić większe koła (zresztą po co jak 90% to asfalt/szuter) i prześwitu mu brakuje. Pół samochodu ma osłony podwozia na których jak już siądzie to kaplica...

okolice Włodowic

W podobnych warunkach Samuraj radził sobie wyśmienicie (Biała Góra, foto z 2007r.) o UAZ452 już nie wspominając.

okolice Włodowic

Miśkowi głębszy śnieg bardzo pasował, aż się we własny sznurek zaplątał.

okolice Włodowic

Godzinę później idę z psiakiem na spacer po połówce przejechanej pętli, w tle Skałki Rzędkowickie i Wilczy Kamień.

okolice Włodowic

To się zakopaliśmy, zresztą widać na fotce że kilkadziesiąt metrów dalej myśliwi jadący od Wzg. Kamień nie dali rady ani w górę ani w dół tędy przejachać.

okolice Włodowic

Okolice Włodowic.

okolice Włodowic

Zima na skraju lasu.

okolice Włodowic

Za kozią fermą.
Opony o szerokości 265 zdecydowania lepiej sprawdzają się do przecierania śladu, da się wygodnie iść kolejną...