Ostatnio miast wyczekiwanej ciepłej i słonecznej wiosny, mamy typowe
przedwiośnie z na przemian padającym i topniejącym śniegiem, małą
ilością słońca a przeszywającym chłodem. Nie wybieramy się nigdzie dalej
za to praktycznie codziennie na kilka godzin idę samotnie z aparatem na
kuestę i w podmokłe lasy Doliny Górnej Warty.
Teren jest niesłychanie ciekawy i zróżnicowany morfologicznie oraz przyrodniczo, zresztą mam już pomysł na dwa wpisy o tej tematyce, tylko pogoda musi się poprawić.

Świeży zrzut poroża jelenia, niestety mimo dokładnych poszukiwań drugiego do pary nie znalazłem.
Poza powyższą i wspaniałą parą z początku marca, znalazłem jeszcze 4 inne jelenie tyki.

Na Budziskach samotny byk, większość w dzień siedzi głęboko w lesie, acz sądząc po świeżych tropach i innych śladach wychodzą na otwartą przestrzeń, ba nawet na sam skraj wsi. Żeby było zabawniej też wschodni, w pobliże koziej fermy...

Dwa młode (zeszłoroczne?) dziki. Populację w zauważalnym stopniu myśliwi pod kuestą zredukowali.

Para kruków nad kuestą.
Straszna cisza obecnie. Jeszcze w połowie marca, o zimie nie mówiąc, każdej wędrówce towarzyszyło nawoływanie tych przepięknych ptaków. Zresztą często krążyły dość blisko i obserwacja lotu, toków, przysłuchiwanie się bogactwu odgłosów wydawanych, zmian tonacji itd. było czymś niesamowitym. Z prawie 20 osobników mieszkających w trójkącie Grdyń - Góra Włodowska - Skałka ocalały 4 kruki, w tym na szczęście powyższa gniazdująca para. Mam nadzieję że populacja się odbuduje, na Jurze jeszcze w Dolinie Wodącej można było je w większych grupach na skałach obserwować.





